Mieszkańcy Kamieńczyka protestują przeciw ograniczeniom w planie ogólnym gminy Wyszków
Ograniczenie zabudowy w Kamieńczyku do istniejącego obrysu budynków wywołało stanowczy sprzeciw mieszkańców, którzy obawiają się spadku wartości nieruchomości i zahamowania rozwoju całej miejscowości.
Kamieńczyk przeciw zapisom z projektu planu
Podczas zebrania wiejskiego sołectwa Kamieńczyk, które odbyło się 28 czerwca, ponad 30 osób dyskutowało o skutkach projektu planu ogólnego gminy Wyszków. Mieszkańcy jednogłośnie przyjęli uchwałę sprzeciwiającą się rozwiązaniom wynikającym z opinii PGW Wody Polskie, a także przygotowali stanowisko i apel do władz gminy.
Największe emocje wzbudziła propozycja, by możliwość zabudowy ograniczyć wyłącznie do obecnych obrysów budynków. W ocenie mieszkańców oznaczałoby to uderzenie w prawo własności i natychmiastowe obniżenie wartości działek. Społeczność Kamieńczyka dołączyła tym samym do innych miejscowości, które już wcześniej zgłaszały zastrzeżenia do projektu planu ogólnego gminy Wyszków: Drogoszewa, Rybienka Leśnego i Latoszka.
Żądanie, aby ograniczyć możliwość zabudowy wyłącznie do istniejącego obrysu obecnych budynków, stanowi zamach na konstytucyjne prawo własności oraz doprowadzi do natychmiastowego spadku wartości naszych nieruchomości.
Mieszkańcy Kamieńczyka
Sołtys ostrzega: bez planu ogólnego gmina może stanąć
Sołtys Adam Bodzan przypominał, że wszystkie gminy w Polsce muszą uchwalić plany ogólne, które staną się podstawą dalszych decyzji planistycznych. W Kamieńczyku sytuacja jest jednak szczególnie trudna, bo po uchyleniu w 2021 roku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla kilku miejscowości, w tym dla znacznej części Kamieńczyka, część terenów pozostała bez takich zapisów i inwestorzy muszą ubiegać się o warunki zabudowy.
Według sołtysa przesunięcie prac nad planem mogłoby zatrzymać inwestycje także tam, gdzie nie ma zagrożenia powodziowego. Zwracał uwagę, że bez nowego dokumentu mieszkańcy nie uzyskają decyzji o warunkach zabudowy, a to w praktyce może zablokować budownictwo na obszarze całej gminy. Wspominał też, że podobne problemy dotyczą części Gulczewa, Rybna, Drogoszewa, Ślubowa i Rybienka Leśnego.
Odroczenie uchwalenia planu spowoduje, że na terenach, które nie są problematyczne, zalewowe, mieszkańcy też nie będą mogli się wybudować, bo nie uzyskają warunków zabudowy. Zablokujemy sobie budownictwo na całej gminie.
Adam Bodzan, sołtys Kamieńczyka
Tereny zalewowe, rolnicze i obawa przed odszkodowaniami
Mieszkańcy podkreślali, że część Kamieńczyka rzeczywiście leży na terenach zalewowych, ale ich zdaniem nie uzasadnia to tak szerokich ograniczeń. Zwracali uwagę, że wiele domów stoi tam od dziesięcioleci, a mimo to nowe inwestycje wciąż są blokowane. Wskazywali też na niejasności związane z wyznaczaniem obszarów zagrożonych powodzią.
Sołtys wyjaśniał, że tam, gdzie projekt planu ogólnego przewiduje rolnictwo z zakazem zabudowy, lasy, infrastrukturę techniczną albo zieleń urządzoną, nie będzie miejsca na nowe inwestycje. Do tego dochodzi problem wniosków o odrolnienie działek. Jak mówił, złożono ich wiele, ale większość prawdopodobnie nie zostanie uwzględniona, bo dla całej gminy może zostać przekroczony dopuszczalny wskaźnik zabudowy.
Biją nas z każdego kierunku.
Adam Bodzan, sołtys Kamieńczyka
W trakcie spotkania poruszono także kwestię ewentualnych roszczeń. Sołtys wskazał na art. 36 ustawy dotyczącej odszkodowań i zaznaczył, że jeśli ograniczenia wynikają z opinii Wód Polskich, gmina ma być zwolniona z odpowiedzialności za spadek wartości nieruchomości albo utratę możliwości zabudowy.
Brak przedstawicieli urzędu i apel o zmianę podejścia
Na zebraniu pojawił się również zarzut, że mieszkańcy nie mają realnego wpływu na przebieg sprawy. Sołtys tłumaczył, że formalnie nie są stroną postępowania, a ich udział ograniczy się do 28-dniowego okna na składanie uwag do planu. Jego zdaniem, jeśli konsultacje z instytucjami wyższego szczebla zostaną już zakończone, większość uwag może zostać odrzucona.
Mieszkańcy mówili też o potrzebie niezależnej analizy map zagrożenia powodziowego. Pojawił się postulat, by gmina przygotowała własną ekspertyzę porównawczą i aktywnie uczestniczyła w aktualizacji map. W ich ocenie obecne rozwiązania mogą uderzyć nie tylko w prywatnych właścicieli, ale też w publiczne inwestycje już zrealizowane przez gminę, takie jak budowa ul. Makowej.
Nie bez znaczenia był również brak przedstawicieli urzędu na zebraniu. Mieszkańcy oczekiwali obecności władz gminy Wyszków, jednak nikt nie przybył, mimo osobistego zaproszenia wystosowanego do burmistrza. To dodatkowo wzmocniło poczucie, że sprawa Kamieńczyka nie jest traktowana priorytetowo.
Spór o plan ogólny ma duże znaczenie dla całej lokalnej społeczności, bo od jego kształtu zależy nie tylko możliwość budowy nowych domów, ale też przyszłość inwestycji gminnych, rozwój infrastruktury i potencjalne tempo wyludniania się miejscowości.
Co dalej z planem ogólnym gminy Wyszków?
Mieszkańcy Kamieńczyka oczekują od władz gminy twardej obrony ich interesów i niezgody na uchwalenie planu w obecnym kształcie. Ich zdaniem dokument powinien uwzględniać rzeczywiste warunki terenowe oraz chronić prawo do rozwoju zabudowy tam, gdzie jest to możliwe. W przeciwnym razie - jak przekonują - miejscowość może stracić szansę na dalszy rozwój.
Spór wokół projektu planu ogólnego nie jest więc tylko techniczną dyskusją o mapach i wskaźnikach. Dla mieszkańców to kwestia przyszłości ich działek, możliwości budowania domów i sensu kolejnych publicznych wydatków. Teraz wszystko zależy od dalszych prac nad dokumentem i reakcji samorządu.
Informacje przekazała społeczność Kamieńczyka podczas zebrania wiejskiego sołectwa Kamieńczyk.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!