Strażak po służbie uratował dwie tonące dziewczynki nad Bugiem w Wyszkowie
Wieczorem 13 lipca nad Bugiem w Wyszkowie doszło do dramatycznej akcji ratunkowej, w której o życiu dwóch około 10-letnich dziewczynek zdecydowały sekundy. Jedna z nich została porwana przez nurt, druga trzymała się filaru mostu i wzywała pomocy dla koleżanki.
Na miejscu był Łukasz Mańko z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Maz., który po służbie odpoczywał nad rzeką. To on wyciągnął z wody tonące dziecko i uruchomił pomoc dla drugiej dziewczynki, do której dotarli strażacy z Wyszkowa. Dzięki temu obie akcje zakończyły się szczęśliwie.
Chwila nieuwagi nad zdradliwą rzeką
Do niebezpiecznej sytuacji doszło przed godz. 19.00 w poniedziałek 13 lipca. Dziewczynki weszły do wody z drugiego brzegu i nagle znalazły się w miejscu, gdzie pod nogami zniknął grunt. Jedna z nich nie była w stanie utrzymać się na powierzchni, druga chwyciła się filaru mostu i zaczęła wołać o ratunek.
Bug, choć dla wielu mieszkańców jest miejscem wypoczynku, potrafi być bardzo nieprzewidywalny. W tej samej okolicy woda może sięgać tylko po pas, a zaledwie krok dalej okazać się na tyle głęboka, że staje się śmiertelnym zagrożeniem. To właśnie ten nagły spadek dna zaskoczył dzieci.
Błyskawiczna reakcja strażaka po służbie
Łukasz Mańko usłyszał wołanie o pomoc, gdy zbliżał się do swojego ulubionego miejsca nad rzeką. Zareagował natychmiast: kazał osobom stojącym na brzegu pobiec do komendy straży pożarnej, a sam ruszył do wody. Wskoczył do rzeki i dopłynął do dziewczynki, którą nurt oddalał od brzegu.
One szły z drugiego brzegu i nagle straciły dno pod nogami i zaczęły płynąć. Jedna złapała się filaru, a druga nie dała rady.
Łukasz Mańko, funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Maz.
Jak relacjonował strażak, podczas dopływania do dziecka cały czas uspokajał ją i instruował, by nie panikowała. Dziewczynka wykonywała jego polecenia, co ułatwiło akcję. Po chwili oboje dotarli bezpiecznie do brzegu.
Wyszkowscy strażacy przejęli drugie dziecko
Równolegle na miejsce dotarło pięciu strażaków KP PSP w Wyszkowie. Ich zadaniem było zabezpieczenie dziewczynki, która trzymała się filaru mostu. Dzięki szybkiej interwencji została ewakuowana na ląd bez dodatkowych komplikacji.
Sam Łukasz Mańko podkreślał później, że w takich warunkach nie wolno lekceważyć nawet pozornie bezpiecznego miejsca. W jego ocenie różnica między płytką a głęboką wodą może być niemal niezauważalna, co nad Bugiem stanowi szczególne zagrożenie dla osób wypoczywających nad rzeką.
Woda w tym miejscu może być po pas, a może nie być gruntu. Akurat one były w tym miejscu, gdzie jest głębiej po tej stronie brzegu.
Łukasz Mańko, funkcjonariusz Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Maz.
Wdzięczność i znaczenie tej historii dla mieszkańców
Dla strażaka była to pierwsza sytuacja, w której ratował ludzkie życie poza godzinami służby. Zwrócił uwagę, że w działaniach ratunkowych ważne jest nie tylko podjęcie decyzji o wejściu do wody, ale też świadomość własnego bezpieczeństwa, bo pomagający sam może znaleźć się w zagrożeniu. To doświadczenie stało się też okazją do podziękowań dla wyszkowskich strażaków, którzy błyskawicznie wsparli akcję.
Jestem babcią jednej z dziewczynek. Bardzo dziękuję za pomoc wszystkim.
Barbara
Po zdarzeniu koledzy z KP PSP w Wyszkowie podkreślili, że Łukasz Mańko znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. W lokalnej społeczności ta historia przypomina, jak ważna jest ostrożność nad rzeką i jak wiele może zależeć od natychmiastowej reakcji świadków.
Wydarzenie z Wyszkowa pokazuje, że nawet w czasie wypoczynku nad wodą potrzebna jest czujność, a na rzekach takich jak Bug nie wolno ufać tylko pozornie spokojnemu nurtowi. To również dowód, że szybka współpraca świadków i służb może uratować życie.
Informacje przekazała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Wyszkowie.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!