Wyszków uczcił pamięć Wacława Kisielewskiego recitalem i odsłonięciem tablicy
W Wyszkowie przypomniano postać Wacława Kisielewskiego w rocznicę, która dla wielu miała wymiar nie tylko muzyczny, ale i bardzo osobisty: minęło 40 lat od jego śmierci.
W Wyszkowskim Ośrodku Kultury „Hutnik” odbyły się recital fortepianowy Marka Tomaszewskiego oraz spotkanie poświęcone pamięci pianisty i kompozytora, a dzień zakończyło odsłonięcie tablicy pamiątkowej w Kamieńczyku, niedaleko miejsca tragicznego wypadku.
Muzyczne wspomnienie legendy duetu „Marek i Wacek”
Wydarzenie w „Hutniku” skoncentrowało się na twórczości Wacława Kisielewskiego i na historii duetu, który współtworzył z Markiem Tomaszewskim w latach 1966-1986. To właśnie Tomaszewski, przyjeżdżając specjalnie z Paryża, przypomniał nie tylko dorobek artystyczny, ale też początki wieloletniej przyjaźni obu muzyków.
Publiczność usłyszała utwory związane z legendarnym duetem, kompozycje własne pianisty oraz „Rhythm of Time”, które Marek Tomaszewski tradycyjnie dedykuje Wackowi na zakończenie koncertów. W programie znalazły się również motywy z filmów „Dawno temu w Ameryce” oraz „Północ, północny zachód”, wybrane także z myślą o zainteresowaniach Kisielewskiego polityką.
„Z Wackiem poznaliśmy się na studiach. Wacek przyjechał z Krakowa do Warszawy. Ja przyjechałem z Gdańska w 1961 roku i od razu żeśmy się zaprzyjaźnili. Przez pierwsze dwa lata chodziliśmy razem do klubów jazzowych, bo obaj lubiliśmy jazz, graliśmy w pokera, mieliśmy inne przyjemności razem. To było niesamowite dlatego, że nie mając w ogóle pieniędzy, czasem zdarzało się, że staliśmy przy szkole muzycznej i rozmawialiśmy przez godzinę, bo nie było nas stać na kawę. I z tej przyjaźni po dwóch latach powstał duet. To nie było dwóch muzyków z kontraktem, to była przyjaźń”
Marek Tomaszewski
Rodzina, przyjaciele i ludzie kultury o Wacławie Kisielewskim
Po recitalu rozpoczęła się część wspomnieniowa, w której udział wzięli najbliżsi artysty oraz osoby od lat związane z polską kulturą. W „Hutniku” obecni byli Joanna Kisielewska, Zuzanna Kisielewska, Jerzy Kisielewski, Maria Szabłowska z Programu I Polskiego Radia oraz Paweł Brodowski, redaktor naczelny „Jazz Forum”. Wśród gości pojawili się także wyszkowscy radni, w tym Waldemar Karłowicz, przewodniczący Komisji Kultury nadzorującej WOK „Hutnik”.
Wspomnienia miały osobisty ton. Zuzanna Kisielewska przypomniała utwór „Melodia dla Zuzi”, skomponowany przez ojca specjalnie dla niej, a Jerzy Kisielewski mówił o skali talentu i silnej osobowości brata. Maria Szabłowska wróciła do 12 lipca 1986 roku, kiedy będąc na dyżurze radiowym, jako jedna z pierwszych musiała przekazać informację o śmierci artysty. Paweł Brodowski opowiadał z kolei o swoim kontakcie z twórczością rodziny Kisielewskich i o wrażeniu, jakie zrobił na nim sam recital.
„Są takie silne osobowości, które zostawiają ślad i może minąć 40 lat, a odczuwamy brak. Natomiast co jest rzeczą szalenie pocieszającą dla nas, bo Marka nie brakuje tylko nam, ale brakuje państwu”
Jerzy Kisielewski
„To był koszmar dla mnie, bo trwało bardzo długo, głównie to było czekanie na zapleczu, a ja już chciałam do domu. Wszyscy skakali wokół mnie, żebym coś zrobiła i tańczyła. Pamiętam to bardzo dobrze, ale to nie jest jakieś supermiłe wspomnienie”
Zuzanna Kisielewska
Kamieńczyk jako miejsce pamięci i symbolicznego pojednania
Ważnym elementem obchodów było odsłonięcie tablicy pamiątkowej w Kamieńczyku. Zrobiono to tuż przed recitalem, z inicjatywy Wyszkowskiego Ośrodka Kultury „Hutnik”, w pobliżu miejsca wypadku samochodowego, w którym Wacław Kisielewski doznał obrażeń prowadzących do śmierci. Dla rodziny i organizatorów był to gest porządkujący pamięć o artyście i nadający jej lokalny, konkretny wymiar.
Jerzy Kisielewski podkreślał, że ważne jest „odczarowanie” Wyszkowa, który dla rodziny przez lata kojarzył się przede wszystkim z tragedią. Dziękował też za to, że pamięć o Wacławie budowana jest nie tylko w dużych instytucjach Warszawy, ale również w miejscach takich jak Wyszków i Dębinki. W tej samej rozmowie przypomniano, jak ogromne znaczenie Wacław miał dla Stefana Kisielewskiego - jako wsparcie emocjonalne i źródło oparcia.
„Co znaczył Wacek i jego obecność w życiu ojca? Dawał komfort psychiczny, rodzaj oparcia i to było niezwykłe. Ojciec bardzo był przejęty duetem, mama namawiała Wacka, żeby wrócił troszkę do muzyki klasycznej, a Wacek powtarzał: „Ale ja jestem artystą variété ”.Jak wspominamy te dni, to jak ojciec dojechał do Wyszkowa, w zasadzie nic nie mówił. Miał wręcz myśli samobójcze, życie straciło sens dla niego. Przez cały rok nie napisał ani słowa. Nie było felietonów, nie było artykułów, nie było nic.”
Jerzy Kisielewski
Dlaczego ta rocznica ma znaczenie dla mieszkańców
Obchody w Wyszkowie przypomniały, że lokalna kultura to nie tylko aktualne wydarzenia, ale też troska o pamięć miejsc i ludzi, którzy zapisali się w historii. Wacław Kisielewski zmarł właśnie tutaj, dlatego rocznica i odsłonięcie tablicy są dla mieszkańców czymś więcej niż kolejnym wydarzeniem artystycznym - stają się częścią opowieści o mieście i jego związku z polską muzyką.
Takie inicjatywy wzmacniają też lokalną tożsamość. Pokazują, że Wyszków może być miejscem spotkań, refleksji i upamiętniania postaci ważnych dla kultury ogólnopolskiej. Jak zaznaczył Paweł Brodowski, podczas recitalu można było odnieść wrażenie, że duch duetu „Marek i Wacek” wciąż jest obecny w muzyce wykonywanej przez Tomaszewskiego.
„Jest to dla mnie zaszczyt zasiadać w rodzinie Kisielewskich, chyba jednej z najsłynniejszych rodzin polskiej kultury XX wieku. Pan Stefan Kisielewski był dla mnie jednym z największych mistrzów, idoli, wzorów.”
Paweł Brodowski
Pamięć, która nie kończy się na rocznicy
Obchody 40. rocznicy śmierci Wacława Kisielewskiego pokazały, że pamięć o artyście pozostaje żywa dzięki muzyce, osobistym wspomnieniom i lokalnym inicjatywom. Recital, spotkanie z rodziną oraz tablica w Kamieńczyku stworzyły spójną opowieść o człowieku, którego twórczość i przyjaźń z Markiem Tomaszewskim nadal poruszają kolejne pokolenia.
To nie był jednorazowy gest. Dzięki zaangażowaniu Wyszkowskiego Ośrodka Kultury „Hutnik” oraz osób związanych z upamiętnianiem artysty Wyszków zyskał miejsce, w którym historia duetu „Marek i Wacek” może być opowiadana na nowo.
Informacje przekazał Wyszkowski Ośrodek Kultury „Hutnik”.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!